Patrzysz, ale nie widzisz
„Najskuteczniejsza forma kontroli nie zabrania patrzeć. Sprawia, że nie zauważasz, czego nie pokazano.” — myśli własne
Bo perspektywa…
Masz wrażenie, że widzisz internet
W rzeczywistości widzisz jedynie niewielki jego fragment.
Nie dlatego, że reszta nie istnieje, tylko dlatego, że nigdy nie zostanie ci pokazana.
System nie musi niczego ukrywać, poprawiać i wymazywać — wystarczy, że zdecyduje, czego nie wyświetli, czyli jak ma wyglądać twój wirtualny świat.
…ma znaczenie.
Czym właściwie jest internet?
Większość ludzi odpowie: “to wszystko, co znajduje się w sieci.”
Ale użytkownik nigdy nie korzysta z całego internetu, tylko z jego niewielkich fragmentów:
- wyników wyszukiwarki,
- rekomendacji,
- kanału aktualności,
- proponowanych filmów,
- proponowanych produktów,
- proponowanych znajomych.
Każdy z tych elementów jest filtrem, a filtr z definicji nie pokazuje całego obrazu — wybiera tylko jego fragment.
W internecie masz zatem zaprezentowaną skrojoną pod ciebie, wybrakowaną wersję świata.
Rankingi są zaprojektowane
Każdy ranking z założenia powinien być autentyczny i oparty wyłącznie na faktach, bez zbędnych kombinacji w tle.
Możemy szukać rankingów, gdy interesuje nas najwyższa jakość, najlepsze opinie, popularność filmu, artykułu, czy propozycje zakupowe lub inwestycyjne.
Ale pierwsze miejsca nie jest naturalne.
Ktoś — lub coś — zdecydował, że właśnie to zobaczysz jako pierwsze.
A pierwsza informacja ma największą szansę wpłynąć na kolejne decyzje.
Największą władzę ma nie ten, kto tworzy informacje, ale ten, kto decyduje, co w ogóle może stać się widoczne.
To, czego nie widzisz, również ma znaczenie
Największą siłą algorytmu jest to, czego nie pokazuje, bo nigdy nie zobaczysz:
- części opinii,
- części produktów,
- części firm,
- części autorów,
- części informacji,
- części ludzi.
Te dane także istnieją, ale nie zmieściły się w modelu przewidującym, który z największym prawdopodobieństwem zatrzyma twoją uwagę.
Fragment zaczyna udawać całość
Tutaj pojawia się największa iluzja.
Jeżeli codziennie widzisz informacje wyselekcjonowane specjalnie dla ciebie, to zaczynasz wierzyć, że świat właśnie tak wygląda.
Twój obraz rzeczywistości powstaje z bardzo ograniczonej próbki danych — niewielki fragment zaczyna udawać całość.
Personalizacja nie poszerza świata
Z kolei intuicja podpowiada coś odwrotnego — skoro system zna moje zainteresowania, to powinien pokazywać więcej.
Nic bardziej mylnego — zawsze jest mniej wyników, zaskoczenia, przypadków i rzeczy spoza ustalonego modelu dla twojego profilu.
Każde kolejne kliknięcie sprawia, że następny wybór odbywa się w jeszcze węższej przestrzeni możliwości.
Świat zaprojektowany pod ciebie
Brzmi to bardzo komfortowo, niemal idyllicznie.
Nie trzeba daleko szukać, ani samodzielnie filtrować treści.
Nie trzeba za wiele wybierać — system zrobił to wcześniej. Nie trzeba nawet za wiele myśleć.
Wysiłek poznawczy zostaje oddany, ale razem z nim oddajesz część kontroli nad tym, jak wygląda twój obraz świata.
Mechanizm ten przypomina zamknięte środowiska społeczne — takie, które zawężają pole odniesienia do jednego obrazu rzeczywistości, aż inne przestają być dostępne jako punkt odniesienia. To jest dość niepokojący scenariusz.
Najważniejsza zmiana
Dawniej ograniczeniem była ilość informacji, obecnie ograniczeniem jest sposób ich selekcji, zanim do ciebie trafią.
Nie żyjemy w epoce niedoboru informacji, ale w epoce projektowania widoczności.
Przez lata powtarzano, że informacja jest najcenniejszym zasobem XXI wieku.
Coraz częściej okazuje się jednak, że cenniejsza od samej informacji jest możliwość decydowania o tym, co zostanie zauważone.
Kolejnym etapem, niestety, będzie decydowanie, co w ogóle może powstać — zanim jeszcze pojawi się potrzeba selekcji.
Puenta
Nie musisz być odcięty od prawdy. Wystarczy, że każdego dnia pokazuje ci się jedynie jej niewielki fragment.
Z czasem niewielki fragment zaczyna wyznaczać granice twojego obrazu świata — aż w końcu wygląda jak cały świat.
A kiedy uwierzysz, że cały świat wygląda właśnie tak — przestajesz szukać tego, czego nigdy ci nie pokazano.
I właśnie wtedy system osiąga swój cel — nie dlatego, że przejął kontrolę nad twoimi decyzjami.
Dlatego, że przejął kontrolę nad przestrzenią, z której decyzje w ogóle powstają.