S00E01 [Prywatność w sieci] — Manifest techniczny: jak działa ten blog

„Nie jest wolny żaden człowiek, który nie jest panem samego siebie.” — Epiktet

Jeleń Tech Nomada. Więcej autentyczności niż w połowie Internetu.

Kilka słów o moim podejściu do technologii

Ten blog nie jest produktem, platformą marketingową, czy kolejną maszynką do zbierania danych.

To miejsce do czytania — i do własnych przemyśleń.
A żeby takie było, został zbudowany inaczej niż większość współczesnych stron.

Poniżej opisuję, jak działa od środka. Możesz tu spędzić czas bez śledzenia, reklam i algorytmów.
Przy okazji – na dobry początek polecam zainstalować kilka użytecznych dodatków do przeglądarki:

  • I don’t care about cookies,
  • Privacy Badger od EFF,
  • uBlock Origin do kompletu.

1. Statyczny generator

Blog nie ma backendu, baz danych ani serwerów aplikacyjnych – czyli całej tej infrastruktury, z którą na co dzień obcuję zawodowo.
Musiałbym mieć naprawdę źle pod sufitem, żeby w ramach hobby odtwarzać obowiązki z pracy.
Strona to czyste, statyczne HTML‑e — jak za dawnych, prostszych czasów.
Tylko treść i brzydkie zdjęcia — głównie moje. A jeśli pojawia się coś z zewnątrz, to wyłącznie z pełnym poszanowaniem praw autorskich.
Przez moment kusiło mnie, żeby generować wpisy jako ASCII‑arty, ale to byłby już poziom niszowości, przy którym nawet boty by uciekły.

Co to daje?

  • mniejszą powierzchnię ataku,
  • brak logiki po stronie serwera,
  • brak miejsc, gdzie można „przypadkiem” zbierać dane,
  • szybkość, której nie da się osiągnąć na WordPressie.

WordPress to program do tworzenia stron dla tych, którzy nie potrafią samodzielnie ich stworzyć.
Excel z kolei to baza danych dla menedżerów — bo prawdziwej nawet by nie otworzyli.

Statycznie znaczy spokojnie.

2. Zero śledzenia

Nie uważam, że każda strona powinna śledzić ani blokować swoich użytkowników, czy klientów.

Przykład: ze strony x‑kom nie da się korzystać przez VPN.
Mój prywatny VPS został zablokowany, a odpowiedź brzmiała:
„Prosimy łączyć się bezpośrednio, nie przez serwery OVH czy proxy/VPN.”
Przez Tor działa bez problemu. Z mostami i bez.
Nie wiem, dlaczego mój adres IP został zablokowany — być może oni też nie wiedzą.
Cóż, na kartach RTX i A100 zarobi inna firma.

Wracając do bloga - nie ma tu:

  • Google Analytics,
  • Facebook Pixel,
  • Hotjar,
  • Matomo,
  • ciasteczek śledzących,
  • fingerprintingu,
  • ukrytych skryptów analitycznych.

Nie wiem, kim jesteś, skąd wchodzisz i ile czasu tu spędzasz.

I tak ma być.

3. Zero reklam

Nie ma tu:

  • reklam,
  • programów partnerskich,
  • linków afiliacyjnych,
  • sponsorowanych treści.

Nie zarabiam na Twojej uwadze.
Nie sprzedaję jej nikomu innemu.

Jakbym chciał mieć billboard a nie bloga, to bym kupił billboard, a nie pisał po nocach własny CMS do bloga.

4. Minimalny CSS, prawie zero JS

Strona działa nawet:

  • na starych telefonach,
  • na tabletach,
  • przy słabym zasięgu,
  • w przeglądarkach tekstowych.

Dlaczego?

Bo nie ma tu nic zbędnego.

  • brak frameworków JS,
  • brak animacji,
  • brak ciężkich bibliotek,
  • brak wodotrysków,
  • brak… dobrze, że cokolwiek tu jeszcze zostało.

Został tylko tekst, zdjęcia i prosty layout.

5. Tryb offline

Ten blog jest projektowany tak, żeby:

  • dało się go czytać na czytniku książek (polecam serię produktów Onyx Boox, bo dają więcej wolności, niż czytniki od głównego potentata w tej grupie produktów),
  • dało się go czytać gdziekolwiek poza domem,
  • dało się go czytać bez sieci. Można całość ściągnąć i czytać offline.

Mniej znaczy więcej. Aż przypomniało mi się słynne: „Nie będziesz mieć niczego i będziesz szczęśliwy.”

6. Brak komentarzy

Tutaj się na chwilę zatrzymam.
Mógłbym je oczywiście włączyć, ale tu powstałyby dodatkowe komplikacje w postaci:

  • wymaganego logowania,
  • wymaganych ciasteczek,
  • wymaganego śledzenia,
  • wymaganej moderacji,
  • generowania toksyczności, po nowoczesnemu: hejtu.

Zamiast tego — możesz wysłać do mnie wiadomość korzystając z Menu w prawym, górnym rogu.
Najciekawsze trafią do sekcji „Listy od czytelników”, o ile ktokolwiek się do tego stopnia wysili.

Bez kont, bez profili, bez algorytmów.

7. Brak newslettera

Jak tam można, nie ma newslettera?!!11one

Nie mam zamiaru zasypywać Cię powiadomieniami — mamy ich wszyscy wystarczająco dużo. To zresztą zmora naszych czasów.
Mózgi ludzi już są zalane dopaminą, a ten blog ma pomóc w odzyskaniu równowagi.
Nie będę przypominał o nowych wpisach, ale mam w planach publikowanie ich określonego dnia, o określonej godzinie.
Najpewniej będzie to w środę o 9:00.
Nie będę walczył o Twoją uwagę i czas.

Jeśli chcesz wracać — zapraszam.
To Ty decydujesz, nie ja.

8. Zero social mediów

Nie znajdziesz mojego nazwiska na:

  • Facebooku,
  • Instagramie,
  • TikToku,
  • Twitterze,
  • LinkedInie (zahibernowany od wielu lat).

Nie dlatego, że „nie ogarniam”.
Dlatego, że nie chcę być częścią ekosystemu, który żyje z profilowania ludzi.

Nie wykluczam stworzenia profilu tej strony w mediach społecznościowych - ale na pewno nie pod swoim nazwiskiem.
Za bardzo szanuję swój wolny czas.

Ten blog istnieje poza algorytmami.

9. Własne zdjęcia, bez stocków

Gdy pojawią się zdjęcia — będę (niestety) przeważnie ich autorem.
Zero AI‑slopów — żadnych generowanych obrazków. Tego w sieci jest już aż nadto.

Autentyczność przede wszystkim.

10. Prywatność-by-design

Blog jest zbudowany tak, żeby:

  • nie zbierać danych,
  • nie analizować zachowań,
  • nie profilować,
  • nie śledzić,
  • nie szantażować,
  • nie kupczyć danymi.

Takie było założenie i tego się trzymam.

Nie da się też kupić mojej recenzji — jeśli napiszę recenzję produktu to dlatego, że:

  • przetestowałem go osobiście,
  • uważam, że jest to dobry produkt – ale nie pominę wad, jeśli się ich dopatrzę.

Ciekawa sprawa - kilka osób prowadzących firmy spytało mnie, ile mam średnio odwiedzin w miesiącu.
Mógłbym to wyciągać z logów - ale nie mam takiej potrzeby.
Chętnym do współpracy podpowiem tylko, że nie jest to mały ruch.

Podsumowanie

Ten blog jest prosty, szybki i prywatny, bo taki ma być.
Nie dlatego, że „tak wyszło”, tylko dlatego, że tak został zaprojektowany.

Ma być pomocny, gdy spędzasz czas w Internecie, ale też wtedy, gdy jesteś poza domem.

Nie musisz akceptować ciasteczek.
Nie musisz zamykać wyskakujących okienek.
Nie musisz walczyć z reklamami.

Możesz po prostu czytać — bez śledzenia, bez reklam, bez przeszkadzaczy.
Tak powinien działać Internet.