S00E03 [Prolog] — Kim jestem i dlaczego o tym piszę
„Najpierw zadbaj o siebie, potem o świat.” — parafraza stoików
Kim jestem i dlaczego o tym piszę
Zacznę od tego, kim nie jestem: nie jestem sponsorowanym naganiaczem ani twórcą, który wciska ludziom rzeczy, których sam by nie użył.
To już dziś wystarczy, żeby trafić do bardzo wąskiej niszy.
Nie prowadzę newslettera ani kursów i nie planuję ich tworzyć pod kogoś dyktando.
Wystarczająco długo pracuję w bezpieczeństwie IT — w sektorze publicznym, finansowym i jako konsultant, żeby wiedzieć o czym piszę.
Zajmuję się infrastrukturą, serwerami, politykami bezpieczeństwa, audytami, odpornością systemów i wszystkim, co dzieje się tam, gdzie technologia musi działać niezawodnie.
W praktyce oznacza to, że widzę infrastrukturę, której większość ludzi nigdy nie zobaczy — i to z perspektywy, która wiele wyjaśnia.
Poza technologią od lat zajmuję się też sprzętem, który ma działać wtedy, kiedy naprawdę jest potrzebny.
Od dziecka testuję rzeczy, które mają ułatwiać życie, zwiększać niezależność i pomagać w sytuacjach awaryjnych.
Dzięki temu bardzo szybko widzę, kiedy ktoś próbuje sprzedać kit — i równie szybko rozpoznaję sprzęt, który faktycznie jest solidny, praktyczny i sprawdzony w terenie.
Ta mieszanka doświadczeń z IT i realnego świata daje mi perspektywę, której nie da się kupić.
I właśnie dlatego piszę.
Bezpieczeństwo online — od środka
Pracowałem przy systemach, które nie mogą się zatrzymać.
Widziałem, jak wyglądają ataki, błędy, zaniedbania i przypadki, które nigdy nie trafiają do mediów, a jest to większość incydentów bezpieczeństwa.
Doradzałem korporacjom, instytucjom publicznym i służbom. Pracowałem też przy projektach infrastruktury krytycznej — takich, o których większość ludzi słyszy dopiero po latach.
Budowałem sieci, filtrowałem ruch, projektowałem systemy, które miały chronić ludzi przed tym, czego nie widzą.
Często jednak największym zagrożeniem nie jest sprzęt ani oprogramowanie — tylko człowiek. Pisząc językiem potocznym: problem zwykle znajduje się między krzesłem a klawiaturą.
Wniosek jest prosty: prywatność jest dziś luksusem, a jednocześnie naszą ostatnią tarczą.
A do jej obrony potrzebny jest rozum tak bystry i szybki, jak to tylko możliwe.
Dzisiejsze technologie niestety spłycają myślenie i odbierają ludziom zdolność do samodzielnych decyzji.
Bezpieczeństwo offline — czyli ochrona własnego życia
Równolegle od ponad dwóch dekad zajmuję się bezpieczeństwem fizycznym, przygotowaniem, podróżami i scenariuszami ciągłości działania.
To nie jest „weekendowy survival” ani „domowy komandos” — tylko praktyka sprawdzona w realnych warunkach.
To praktyczne podejście do mobilności, przygotowania i funkcjonowania w warunkach, które nie zawsze są wygodne – a im mniej komfortowo, tym lepiej.
W praktyce chodzi o mobilność, niezależność energetyczną i możliwość działania poza standardową infrastrukturą.
Bywa, że wymaga to sporo gimnastyki, ale właśnie w tym tkwi realna wartość.
To wszystko łączy się w jedną myśl: bezpieczeństwo to sposób myślenia, a dopiero potem zestaw narzędzi.
Dlaczego łączę online i offline?
Bo te światy nie są oddzielne.
To, co robisz w sieci, wpływa na Twoje bezpieczeństwo w realnym świecie.
A to, jak funkcjonujesz offline, decyduje o tym, jak bardzo jesteś podatny online.
Na start zaplanowałem trzy sezony o prywatności — trzy spojrzenia na ten sam system: jak ją straciliśmy, dlaczego wolność stała się iluzją i jak offline staje się strategią przetrwania.
Przetrwanie zaczyna się tam, gdzie kończy się domyślna łączność — bo brak danych to najgorsza wiadomość dla systemów żyjących z Twojej obecności.
Wszystkie trzy sezony opisują ten sam system — widziany z różnych poziomów.
Dlaczego to piszę?
Bo widzę, jak bardzo ludzie są dziś odsłonięci i podatni na ataki — w sieci i poza nią.
Bo dziś wyjątkowo łatwo stracić prywatność, bezpieczeństwo i kontrolę nad własnym życiem.
I dlatego wierzę, że można odzyskać władzę nad tym, czym dzielimy się ze światem i mieć kontrolę nad ilością tego typu informacji.
Dlatego powstał ten blog: żeby dać Ci wiedzę, która chroni — w sieci i poza nią. Bez straszenia, podstępnej sprzedaży i manipulacji.
Na koniec
Na chwilę obecną nie musisz znać mojego nazwiska ani stanowiska.
Ważniejsze jest to, że wiem, o czym piszę — i że robię to po to, żebyś Ty mógł żyć trochę bezpieczniej, trochę spokojniej i trochę bardziej po swojemu.
W swojej istocie ten blog nie jest o technologii. Jest o wolności — i o tym, jak jej nie oddać.
